|
||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
2003-03-24 11:27:45
PolSPAM: domniemanie złej woliDyskusja: zarzuty, kontr-argumenty, niekonsekwencje Dyskusja dotycząca prywatności musi za każdym razem zmierzać do analizy podstaw prawnych jej ochrony, ale ponieważ dotyczy dość skomplikowanego problemu i odbywa się poprzez media, a nie bezpośrednio, więc prowadzi do rozbieżnych wniosków. Poza tym w trakcie fechtowania argumentami strony zapominają, że tak naprawdę mają wspólny cel i nie walczą ze sobą - przynajmniej z założenia. Do tej niekonsekwencji w działaniu stron jeszcze wrócimy. "Legalność działań PolSpam-u nie budzi żadnych wątpliwości u żadnego z naszych prawników" z przekonaniem informują anonimowi inicjatorzy projektu. Z kolei prawnicy SMB przekonują, że wręcz przeciwnie: "W aktualnie obowiązującym stanie prawnym, umieszczenie adresu poczty elektronicznej w bazie danych PolSpam na mocy arbitralnej decyzji administratorów Projektu stanowi pomówienie nadawcy takiej wiadomości o popełnienie czynu zabronionego oraz o popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji." W tym momencie zaczyna się drążenie problemu, którego drobny przykład prezentujemy. Wprawdzie PolSpam nie broni się sam, ale w jego obronie zdecydowanie staje Łukasz Kozicki. W odpowiedzi na poważne w swojej wymowie oświadczenie SMB Pan Łukasz formułuje linię obrony którą można streścić w 4 punktach: 1. "To nie administratorzy PolSpamu podejmują decyzję o umieszczeniu adresu na liście, tylko odbiorca danej przesyłki." Argument ten jest mało przekonujący w kontekście informacji na stronie PolSpam.info mówiącej, że zamieszczenie adresu w bazie PolSpam jest wyrazem "prywatnej opinii tychże administratorów", a więc odbywa się po dokonaniu przez nich oceny zgłoszenia i podjęciu decyzji. 2. "Decyzja ta nie jest arbitralna, tylko zamieszczona wraz z dowodem, więc każdy może sam wyrobić sobie na ten temat zdanie" pisze dalej Pan Łukasz. Argument ten również jest mało przekonujący wobec słabości materiału dowodowego w postaci e-maila oderwanego od okoliczności nadesłania, historii kontaktów nadawcy i odbiorcy itd. 3. "Ponadto, nadawca jest nadawcą, a adres mailowy jedynie adresem mailowym - i to nie to samo." [...] "bzdurą jest oskarżanie o naruszenie dóbr osobistych poprzez publikację adresu mailowego. PolSpam nie listuje osób, tylko adresy" przekonuje Łukasz Kozicki. Jednak w tym samym artykule sam bezbłędnie identyfikuje na podstawie adresu e-mail SMB jako rzekomego spammera, zaprzeczając własnej tezie, że publikowanie adresu e-mail nadawcy nie może zaszkodzić jego dobremu imieniu. 4. "W końcu zaś, na stronie PolSpamu - w przeciwieństwie do wielu tego typu serwisów antyspamowych na świecie - jest podany adres mailowy na który można się odwoływać" kończy obronę projektu Pan Łukasz. Jednak i tym razem jego argument jest nie do przyjęcia. W każdym cywilizowanym kraju oskarżany jest uważany za niewinnego dopóki oskarżyciel nie dowiedzie jego winy. Autorzy projektu PolSpam uruchamiali go, kiedy nie obowiązywała jeszcze ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Ustanowiła ona w prawie polskim generalny zakaz spammingu. Jak poucza SMB w swoim oświadczeniu: "w celu zapewnienia przestrzegania tego zakazu, ustawa w art. 10 ust. 3 stanowi, iż przesyłanie niezamówionej informacji handlowej stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, w art. 24 natomiast to samo działanie uznane zostało za wykroczenie zagrożone karą grzywny." Twórcy PolSpamu w oczekiwaniu na wejście w życie ustawy stworzyli narzędzie wspierające zamiary ustawodawcy, a kiedy zaczęła obowiązywać - w postrzeganiu Łukasza Kozickiego - marketingowcy ostrzegają, że użyją jej przeciwko twórcom projektu. SMB wskazuje na anonimowość projektantów PolSpam. "Anonimowość jest konieczna ze względów naszego bezpieczeństwa i nie wynika bynajmniej ze strachu przed prawem, bo legalność działań PolSpam-u nie budzi żadnych wątpliwości u żadnego z naszych prawników" odpowiadają nieznani twórcy. "Praktyka taka, polegająca na nieujawnianiu danych osób odpowiedzialnych za zawartość strony internetowej, stanowi działanie zabronione przez art. 23 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i jest zagrożona karą grzywny" ripostuje SMB. Ale w swoim oświadczeniu SMB pokazuje także "ludzką twarz" pisząc: "Doceniając wkład administratorów Projektu PolSpam w ograniczenie ilości niechcianych wiadomości elektronicznych, SMB wyraża gotowość podjęcia wspólnych działań zmierzających do realizacji celów, jakie stawiają sobie administratorzy Projektu oraz Stowarzyszenie." Łukasz Kozicki jednoznacznie interpretuje na swojej stronie komunikat SMB : "takie postawienie sprawy, w kontekście wcześniejszych akapitów jako żywo daje się przetłumaczyć na < "A mnie dodatkowo ciekawi jak to się stało, że SMB tak bardzo dbające o swój Kodeks Etyczny - samo znalazło się na liście PolSpamu" kontynuuje Pan Łukasz. W ten oto sposób problem nie został rozwiązany, strony nie porozumiały się, a nawet nie zrozumiały się, mimo deklarowanych, zbieżnych celów. Ponieważ na "czarnej liście" PolSpamu znalazł się również BiznesNet i wiele innych, "zaprzyjaźnionych" firm, wydaje się, że jest to problem wart wyjaśnienia. Naszym zdaniem pytanie PolSpamu "skąd mamy Twój adres" wcale nie jest pytaniem retorycznym. Obecność na "czarnej liście" może wynikać z niedoskonałości systemu. Nie zamierzamy jednak wnioskować do twórców PolSpamu o "rehabilitację". Zamiast tego postaramy się wykazać niekonsekwencję jego twórców, najprawdopodobniej nieświadomą. Postaramy się również pokazać z czego wynika niewłaściwe podejście SMB do autorów PolSpam-u, a uogólniając - nieumiejętne podejście marketingowców do Internetu i ludzi którzy go tworzą. |