SEM = SEO + PPC - definicja i rozdzielenie pojęć
Rynek marketingu internetowego w wyszukiwarkach rośnie, świadomość istnienia tego obszaru również. I coraz więcej osób, od dziennikarzy i blogerów piszących o marketingu, po osoby z branży, myli lub stosuje zamiennie podstawowe pojęcia: SEM, SEO, PPC. Gdy tylko zauważyliśmy, że zdarza się to również nam, postawiliśmy napisać ten wpis. Postaramy się wyjaśnić i uregulować kilka kwestii [...]
Radar.pl i inne porównywarki
Na krótko przed startem porównywarki cen Radar.pl, 26 września, Michał Brański (członek zarządu o2.pl) zapowiadał: "pod koniec I kwartału 2008 będziemy numerem dwa na rynku, zaraz po Ceneo.pl". Z kolei 11 grudnia było to już: "nasz cel to minimum 1 mln UU pod koniec pierwszego kwartału 2008". Dziś mamy koniec pierwszego kwartału 2008 roku, a ja przegrałem zakład. :-)O porównywarce o2.pl pisałem na krótko po jej starcie: "Ten projekt ma być pod koniec pierwszego kwartału 2008 roku drugą porównywarką w Polsce (druga porównywarka w Polsce w tej chwili - Nokaut.pl - to ponad milion unikalnych odwiedzin miesięcznie według badania Megapanel). Jestem przekonany, że tak będzie. Chętnie założę się o to z pierwszą chętną osobą (chętnych zapraszam do komentowania - stawka zakładu do ustalenia ;-))."Co tu dużo mówić, chętnych do zakładu nie brakowało... Pierwszym chętnym był Radek Wojciechowski z działu e-commerce w Wirtualnej Polsce, drugim Michał Jaskólski z Nokaut.pl, którego Radar miał wyprzedzić.Dlaczego przegrałem?Dziś Radar jest 4 porównywarką w Polsce i ma kilkaset tysięcy użytkowników, czyli tyle ile przewidział w komentarzu do mojej notki czytelnik o nicku Aldo (gratulacje). :-) Serwis próbował budować swoją pozycję na podobnej zasadzie jak wiele innych serwisów o2.pl. Polega to na próbie przeniesienia ruchu z samego portalu, jak i innych serwisów na nowy twór. Od startu Radar.pl dostałem na moją skrzynkę mailową w o2 około 10 mailngów zachęcających do odwiedzin porównywarki. Serwisy ze stajni o2, które odwiedzam (nie, nie jest to Pudelek.pl) były dość mocno oblepione reklamami Radaru. Jak widać to nie wystarczyło do realizacji celów. Powodów niepowodzenia Radaru można upatrywać się przede wszystkim w tym, że każda porównywarka potrzebuje organicznego wzrostu. Nie ma możliwości, aby w kilka miesięcy przeskoczyć tego, co inni (przede wszystkim Ceneo, Nokaut) budowali znacznie dłużej. Chodzi tutaj przede wszystkim o działania z zakresu SEO, o których wspominałem przy okazji tego tekstu. Jak wtedy ustaliliśmy ruch zdobyty dzięki wyszukiwarkom może stanowić nawet 80-90% odwiedzin największych polskich porównywarek. Oczywiście żeby tak się stało potrzeba czasu - kilka miesięcy to za mało. Na pewno to nie jest kwestia zarządzania tym projektem. Dzisiaj natomiast dziwić mogą tamte zapowiedzi, w które sam uwierzyłem.Radar.pl jako porównywarkę należy pochwalić za bardzo prostą integrację (duża w tym rola automatyzacji) i to, że jest darmowy. Nad przyszłością Radaru nie chcę się wypowiadać. Wybaczcie, ale słabo mi to idzie. ;-)Co u innych porównywarek?1) Ceneo.plCeneo jest niekwestionowanym liderem i póki co niewiele wskazuje na to, żeby u boku QXL ktoś odebrał im pierwsze miejsce. Serwis obok swojego "starszego brata" - Allegro - rozwija się jeszcze lepiej, a sama współpraca z serwisem aukcyjnym generuje dodatkowy ruch. Póki co jest to pewny kandydat na zwycięzcę.Dziwne jest jednak to, że Ceneo nie dba o rozwój nowych kategorii. Zgłosiłem propozycję na nową kategorię (kilkanaście e-sklepów w polskiej sieci), dostałem odpowiedź, że nie planują jej wprowadzenia...2) Nokaut.plNokaut.pl w ostatnich miesiącach intensywnie się rozwijał i mocno zwiększył swój zasięg. Aktualnie odwiedza go 2-3 mln użytkowników miesięcznie. Porównywarka podobno ma pomysły na to, aby dogonić Ceneo. Najbliższe miesiące pokażą co z tego wyjdzie.3) Skapiec.plO Skąpcu można napisać, że przespał okres, kiedy Ceneo i Nokaut mocno odskoczyli. Można też jednak napisać, że dziś jest to stabilny i ciągle rodzinny biznes, co dla właścicieli Skąpca nie jest chyba bez znaczenia. Podejrzewam, że Skąpiec mógł rozpocząć współpracę z jakimś funduszem. Nie doszło do tego, dziś nie ma już raczej szans zostać liderem, ale to wciąż ugruntowana pozycja nr 3.W obwodzie mamy jeszcze Kupujemy.pl ze wsparciem MCI czy francuskie Twenga.pl. Do tego jeszcze kilka porównywarek, które ciągle z powodzeniem mogą zawalczyć o miejsce zamykające pierwszą piątkę.Zobacz więcej:- wykres Alexy dla najpopularniejszych polskich porównywarek.
Blog - Pozycjonowanie drogą na skróty?
Wyścig po pieniądze internauty i jego czas trwa. Firmy ścigają się o klienta w najrozmaitszy sposób. Jednym z podstawowych elementów , jakie mają do dyspozycji pozostaje wciąż marketing mix pana Kotlera, a w nim promocja. W tej stawce startują: wysokość budżetów reklamowych, wiedza i spryt rozumiany jako myślenie poza schematami. A wszystko po to, aby te budżety optymalnie i maksymalnie wykorzystać. Tutaj tylko o jednym z odcinków tego wyścigu - etap SEO i SEM.
Marka tradycyjna w sieci, czyli "Houston mamy problem"
Tak. To częste, żeby nie powiedzieć nagminne zjawisko. Tradycyjne marki, prężące muskuły w offlineowym biznesie, zgarniające nagrody we wszelkich konursach marketingowych, czy to BTL czy ATL, często nie istnieją w wyszukiwarkach (SEO), posiadają drętwe korporacyjne strony i popełniają szkolne błędy w internecie.Przykładów firm i branż można mnożyć. Zazwyczaj firmy typu brick and mortar wynajmują doradców, sieciowe agencje ATL i domy mediowe za ciężkie pieniądze. To wszystko wygląda jednak jak śliczna fasada podpierana od tyłu patykami i trzymająca się na sznurkach.W internecie po prostu widać, czy ktoś "wie, o co chodzi". Najczęstsze "grzechy" - choć może lepiej powiedzieć: zaniedbania - okretów flagowych polskiego biznesu:totalna ignorancja w obszarze SEO (poczynając od budowy serwisu, kończąc na pozycjonowaniu)podobnie SEMbrak jakiejkolwiek polityki w zakresie monitoringu forów, blogów, serwisów z recenzjami i opiniamiignorowanie blogosferymyślenie przez pryzmat "zasięgu"etc., etc. (możecie dopisywać kolejne)Często rozmawiam ze sfrustrowanymi, hmm... wycofuję - już raczej pogodzonymi z tym stanem rzeczy przedstawicielami agencji interaktywnych, domów mediowych czy innych firm usługowych wobec reklamodawców.Z jednej strony największe firmy dysponują dużymi budżetami - więc najlepiej się "nie wychylać", choć i tak w rzeczywistosci wiemy, że można (przy tym potencjale i pozycji) zrobić wszystko znacznie lepiej.Tylko chyba nikomu na tym nie zależy. A potem wszyscy się dziwią, czemu różne biznesy internetowe odnoszą takie sukcesy - między innymi po prostu dobrze "odrabiają lekcję" tego, co trzeba zrobić w sieci.TAGI: marki firmy agencje SEO marketing