| PolSPAM: domniemanie złej woli |
| 2003-03-24 11:27:45 |
|
Michał Faber, Łukasz Jonak Celem niniejszego opracowania jest pokazanie mechanizmów eskalacji konfliktu związanego z metodami stosowanymi przez autorów projektu PolSpam.info w walce ze spamem. Stronami konfliktu jest środowisko marketingu bezpośredniego, reprezentowane przez SMB, oraz anonimowa grupa administratorów serwerów pocztowych wraz ze swoimi zwolennikami. Celem tego opracowania jest także przedstawienie propozycji osiągnięcia porozumienia stron, które mają wspólny cel, ale różnią się formą organizacyjną, sposobami podejmowania decyzji i metodami działania. Opracowanie zostało przygotowane w ramach działu Analiz i Doradztwa BiznesNet. Spis treści: Wstęp Po jednej stronie barykady mamy anonimowych, zirytowanych problemem spamu administratorów serwerów internetowych, którzy wzięli sprawy w swoje ręce i uruchomili "czarną listę spammerów" pod adresem PolSpam.info. Po drugiej stronie mamy zróżnicowaną wewnętrznie grupę podmiotów zajmujących się marketingiem. Pomioty te, z reprezentującym branżę marketingu bezpośredniego SMB na czele, zarzucają inicjatorom PolSpamu działanie niezgodne z prawem, m.in. rzucanie pomówień. SMB wyciąga rękę w geście pojednania, zapraszając anonimowych szeryfów internetu do ujawnienia się i do współpracy. Do porozumienia jednak nie dojdzie jeśli strony nie uświadomią sobie najpierw dzielących je różnic światopoglądu. Inicjatywa pod nazwą PolSpam wzbudza spore kontrowersje i emocje. Dyskusja, która dotyczy jej działań wyraźnie pokazuje konflikt systemów wartości i światopoglądów adwersarzy. Pomińmy dla potrzeb tego opracowania wstydliwy dla obozu marketingowców fakt, że część jej mniej oświeconych przedstawicieli do tej pory nie rozumie potrzeby uszanowania prywatności potencjalnego klienta. Załóżmy na chwilę, że wszyscy "prawdziwi marketingowcy" rozumieją i stosują zasady netykiety, stosują się do nowej ustawy lub kodeksu etycznego Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego. Jeśli "prawdziwym marketingowcem" jest osoba, która dba o wizerunek własnej firmy, to powyższe założenie jest zresztą prawdziwe. W niniejszym opracowaniu postaramy się przytoczyć najważniejsze fakty dotyczące PolSpam wraz z odpowiednimi odnośnikami. W osobnych paragrafach zamieszczone są nasze własne, ostrożne komentarze, które można również traktować jako stanowisko BiznesNet. Oddzielenie komentarza od relacji stanu faktycznego ma na celu umożliwienie dyskusji na Forum. Sprawa z pewnością wymaga dyskusji i dokładnego zbadania przez bezstronnych specjalistów: prawników, informatyków, marketingowców. Fakty: czym jest PolSpam? PolSpam to serwis tworzony przez anonimową grupę administratorów serwerów internetowych. Funkcjonuje on pod adresami polspam.info, polspam.net oraz polsmap.org. Każdy internauta, który stwierdzi, że otrzymał niezamówioną przesyłkę może przesłać ją do twórców PolSpam i zgłosić ją jako spam. Następnie anonimowy "kontroler" nadsyłanych zgłoszeń, kierując się przyjętym zestawem reguł i własnym wyczuciem, oceni czy przesyłka kwalifikuje się jako spam. Jeśli tak, to nadawca trafia na "czarną listę" spammerów. Taką listę każdy może ściągnąć i przeglądać. Każdy administrator serwera pocztowego w Internecie może użyć takiej listy, aby użytkownicy jego serwera nie otrzymywali już poczty od nadawców uznanych przez PolSpam za spammerów. Należy przy tym zaznaczyć, że PolSpam niczego nie blokuje. Decyzja o pobraniu "czarnej listy" i decyzja o zablokowaniu poczty przychodzącej z adresów na liście należy do administratora danego serwera pocztowego. Jak podkreślają twórcy PolSpam-u, publikacja adresu na "czarnej liście" jest jedynie wyrazem ich "prywatnej opinii." Autorzy projektu PolSpam dopuszczają możliwość "rehabilitacji" podmiotów uznanych przez nich za "spammerów", co równoznaczne jest z usunięciem z "czarnej listy". Aby zostać "zrehabilitowanym" należy dowieść swojej niewinności, albo przyznać się do winy i obiecać poprawę. Administratorzy PolSpamu przyznają, że w trakcie dokonywania oceny nadesłanych zgłoszeń o spamie oraz w trakcie rozpatrywania odwołań "pomyłki się zdarzają." Jakie są motywy twórców PolSpam-u? Na stronach www.polspam.info można przeczytać, że inicjatywa jest "niekomercyjnym, otwartym projektem, prowadzonym przez kilkunastu administratorów różnych polskich serwerów, mającym na celu ochronę serwerów internetowych oraz użytkowników przed niechcianą pocztą. Realizowane jest to poprzez zbieranie i udostępnianie bazy adresów, z których wysyłany był SPAM." Ważne jest, że serwis został uruchomiony przed wejściem w życie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Wciąż znajdują się w nim strony na których zapowiadane jest wejście wspomnianej ustawy w życie, mimo że już to nastąpiło. #np# Strony dyskusji: podmioty z "czarnej listy", zwolennicy PolSpam, SMB Jak w przypadku każdej "czarnej listy" dyskusja jest ożywiona i urozmaicona pod względem kultury osobistej rozmawiających. Ciężkie zarzuty padają z obu stron, zarówno oskarżonych jak i oskarżających. Osoby stojące za projektem PolSpam przyznają, że są obiektem ataków różnego rodzaju. Można przypuszczać, że dyskusja rozpoczęła się od zaskoczenia i oburzenia podmiotów wpisanych na "czarną listę". Wymiana argumentów doprowadziła do szczegółowej analizy zagadnień prawnych dotyczących niechcianych przesyłek, zagadnień leżących u podstaw działania PolSpam-u. Strony sporu nie są do końca obiektywne w swojej interpretacji problemu, jak zawsze w przypadku konfliktu interesów. Dodatkowym utrudnieniem w dyskusji jest złożoność techniczna funkcjonowania poczty elektronicznej oraz fakt, że na razie nie ma orzeczeń sądowych w związku z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Pomimo braku orzecznictwa w kwestii niezamówionych przesyłek e-mail w kontekście nowej ustawy, problem niechcianej poczty nie pojawił się wraz z popularyzacją Internetu oraz jego komercyjnych zastosowań. Branża marketingu bezpośredniego od dość dawna stara się dla własnego dobra, a także dla dobra odbiorców, walczyć ze zjawiskiem z amerykańska zwanym "junk mail". Ciałem, które stara się ucywilizować działalność polskich marketingowców jest Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego. Firmy będące członkami SMB zobowiązały się do przestrzegania zasad, które między innymi dotyczą poszanowania prywatności odbiorcy. Oczywiście nie wszystkie polskie firmy wysyłające przesyłki reklamowe należą do SMB, ale stowarzyszenie występuje w imieniu firm znanych i poważanych, firm które wyznaczają standardy. Z drugiej strony SMB broni interesów tych firm, m.in. broni swoich członków przed domniemywaniem ich złej woli wobec odbiorców przesyłek, potencjalnych klientów. Ponieważ trudno analizować stanowisko i argumenty każdego z podmiotów na "czarnej liście" PolSpamu, dla potrzeb tego opracowania uznajemy SMB za ciało w sposób odpowiedzialny reprezentujące branżę marketingu bezpośredniego i jej interesy. Na przyjęcie takiego założenia pozwala autorytet osób zasiadających we władzach SMB, osób znanych z imienia, nazwiska i zawodowego życiorysu. SMB opublikowało 19 marca 2003 swoje stanowisko wobec działalności PolSpam (pełny tekst dostępny tutaj). Stowarzyszenie jest pełne zrozumienia dla szczytnych celów inicjatorów PolSpamu, ale jest także zaniepokojone ich "chodzeniem na skróty" - jeśli można to tak ująć. SMB w oficjalnym komunikacie informuje, że zdaniem prawników stowarzyszenia, PolSpam publikując w Internecie adres nadawcy uznanego za spammera dopuszcza się pomówienia i naraża się na zarzut naruszenia dóbr osobistych pomówionej osoby. Zaniepokojenie stowarzyszenia jest zrozumiałe - pozytywny wizerunek bardzo trudno jest zbudować, a łatwo stracić. SMB działa w imieniu swoich członków, a także firm nie będących członkami stowarzyszenia, ale utożsamiających się z jego kodeksem etycznym. Taką firmą jest na przykład BiznesNet, ale z pewnością wiele innych. SMB działa również we własnym interesie, starając się podkreślać, że jest ciałem kompetentnym w zakresie ustalania standardów związanych ze spamem. Tego wymagają od Stowarzyszenia jego członkowie, taka jest jego rola - aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu przyszłości marketingu bezpośredniego, np. w Internecie. Drugą stroną dyskusji powinni być twórcy projektu PolSpam, czyli "kilkunastu administratorów różnych polskich serwerów". Ze względu na ich anonimowość, hermetyczność środowiska z jakiego się wywodzą oraz ze względu na okazywaną w stosunku do środowiska marketingu bezpośredniego rezerwę trudno mówić o nich jako o stronie dyskusji. O stanowisku anonimowych autorów PolSpamu świadczą jedynie informacje na stronie ich projektu, nieliczne wiadomości publikowane w sieci USENET, czy listy wysyłane do "spammerów". Autorzy PolSpam-u posiadają jednak zagorzałych zwolenników, którzy jak twierdzą, nie mają wpływu na funkcjonowanie projektu, ale głęboko wierzą w słuszność jego działalności. Takim zwolennikiem, w którego szlachetne motywy nie wypada powątpiewać, jest Łukasz Kozicki, autor witryny nospam-pl.net. Na witrynie PolSpam-u można znaleźć kilka linków prowadzących do prywatnej strony Pana Łukasza, więc najwyraźniej jego tok rozumowania jest zbieżny ze sposobem myślenia twórców PolSpamu. Łukasz Kozicki, z zamiłowania aktywista praw internautów w zakresie zachowania ich prywatności, nie wierzy w szczerość pobudek marketingowców. W reakcji na oświadczenie SMB z 19 marca napisał w swoim serwisie: "nieco ponad tydzień po wejściu w życie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, firmy marketingowe stowarzyszone w SMB już próbują wykorzystać tę ustawę do zastraszenia twórców najlepiej w Polsce działającego i najbardziej skutecznego systemu ochrony przed spamem." W innym artykule Łukasz Kozicki tłumaczy, że "PolSpam jest atakowany przez marketingowców, którym bardzo zależy na własnym dobrym imieniu - a uważają oni, że sami nie stwarzają zagrożenia spamem." #np# Dyskusja: zarzuty, kontr-argumenty, niekonsekwencje Dyskusja dotycząca prywatności musi za każdym razem zmierzać do analizy podstaw prawnych jej ochrony, ale ponieważ dotyczy dość skomplikowanego problemu i odbywa się poprzez media, a nie bezpośrednio, więc prowadzi do rozbieżnych wniosków. Poza tym w trakcie fechtowania argumentami strony zapominają, że tak naprawdę mają wspólny cel i nie walczą ze sobą - przynajmniej z założenia. Do tej niekonsekwencji w działaniu stron jeszcze wrócimy. "Legalność działań PolSpam-u nie budzi żadnych wątpliwości u żadnego z naszych prawników" z przekonaniem informują anonimowi inicjatorzy projektu. Z kolei prawnicy SMB przekonują, że wręcz przeciwnie: "W aktualnie obowiązującym stanie prawnym, umieszczenie adresu poczty elektronicznej w bazie danych PolSpam na mocy arbitralnej decyzji administratorów Projektu stanowi pomówienie nadawcy takiej wiadomości o popełnienie czynu zabronionego oraz o popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji." W tym momencie zaczyna się drążenie problemu, którego drobny przykład prezentujemy. Wprawdzie PolSpam nie broni się sam, ale w jego obronie zdecydowanie staje Łukasz Kozicki. W odpowiedzi na poważne w swojej wymowie oświadczenie SMB Pan Łukasz formułuje linię obrony którą można streścić w 4 punktach: 1. "To nie administratorzy PolSpamu podejmują decyzję o umieszczeniu adresu na liście, tylko odbiorca danej przesyłki." Argument ten jest mało przekonujący w kontekście informacji na stronie PolSpam.info mówiącej, że zamieszczenie adresu w bazie PolSpam jest wyrazem "prywatnej opinii tychże administratorów", a więc odbywa się po dokonaniu przez nich oceny zgłoszenia i podjęciu decyzji. 2. "Decyzja ta nie jest arbitralna, tylko zamieszczona wraz z dowodem, więc każdy może sam wyrobić sobie na ten temat zdanie" pisze dalej Pan Łukasz. Argument ten również jest mało przekonujący wobec słabości materiału dowodowego w postaci e-maila oderwanego od okoliczności nadesłania, historii kontaktów nadawcy i odbiorcy itd. 3. "Ponadto, nadawca jest nadawcą, a adres mailowy jedynie adresem mailowym - i to nie to samo." [...] "bzdurą jest oskarżanie o naruszenie dóbr osobistych poprzez publikację adresu mailowego. PolSpam nie listuje osób, tylko adresy" przekonuje Łukasz Kozicki. Jednak w tym samym artykule sam bezbłędnie identyfikuje na podstawie adresu e-mail SMB jako rzekomego spammera, zaprzeczając własnej tezie, że publikowanie adresu e-mail nadawcy nie może zaszkodzić jego dobremu imieniu. 4. "W końcu zaś, na stronie PolSpamu - w przeciwieństwie do wielu tego typu serwisów antyspamowych na świecie - jest podany adres mailowy na który można się odwoływać" kończy obronę projektu Pan Łukasz. Jednak i tym razem jego argument jest nie do przyjęcia. W każdym cywilizowanym kraju oskarżany jest uważany za niewinnego dopóki oskarżyciel nie dowiedzie jego winy. Autorzy projektu PolSpam uruchamiali go, kiedy nie obowiązywała jeszcze ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Ustanowiła ona w prawie polskim generalny zakaz spammingu. Jak poucza SMB w swoim oświadczeniu: "w celu zapewnienia przestrzegania tego zakazu, ustawa w art. 10 ust. 3 stanowi, iż przesyłanie niezamówionej informacji handlowej stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, w art. 24 natomiast to samo działanie uznane zostało za wykroczenie zagrożone karą grzywny." Twórcy PolSpamu w oczekiwaniu na wejście w życie ustawy stworzyli narzędzie wspierające zamiary ustawodawcy, a kiedy zaczęła obowiązywać - w postrzeganiu Łukasza Kozickiego - marketingowcy ostrzegają, że użyją jej przeciwko twórcom projektu. SMB wskazuje na anonimowość projektantów PolSpam. "Anonimowość jest konieczna ze względów naszego bezpieczeństwa i nie wynika bynajmniej ze strachu przed prawem, bo legalność działań PolSpam-u nie budzi żadnych wątpliwości u żadnego z naszych prawników" odpowiadają nieznani twórcy. "Praktyka taka, polegająca na nieujawnianiu danych osób odpowiedzialnych za zawartość strony internetowej, stanowi działanie zabronione przez art. 23 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i jest zagrożona karą grzywny" ripostuje SMB. Ale w swoim oświadczeniu SMB pokazuje także "ludzką twarz" pisząc: "Doceniając wkład administratorów Projektu PolSpam w ograniczenie ilości niechcianych wiadomości elektronicznych, SMB wyraża gotowość podjęcia wspólnych działań zmierzających do realizacji celów, jakie stawiają sobie administratorzy Projektu oraz Stowarzyszenie." Łukasz Kozicki jednoznacznie interpretuje na swojej stronie komunikat SMB : "takie postawienie sprawy, w kontekście wcześniejszych akapitów jako żywo daje się przetłumaczyć na < "A mnie dodatkowo ciekawi jak to się stało, że SMB tak bardzo dbające o swój Kodeks Etyczny - samo znalazło się na liście PolSpamu" kontynuuje Pan Łukasz. W ten oto sposób problem nie został rozwiązany, strony nie porozumiały się, a nawet nie zrozumiały się, mimo deklarowanych, zbieżnych celów. Ponieważ na "czarnej liście" PolSpamu znalazł się również BiznesNet i wiele innych, "zaprzyjaźnionych" firm, wydaje się, że jest to problem wart wyjaśnienia. Naszym zdaniem pytanie PolSpamu "skąd mamy Twój adres" wcale nie jest pytaniem retorycznym. Obecność na "czarnej liście" może wynikać z niedoskonałości systemu. Nie zamierzamy jednak wnioskować do twórców PolSpamu o "rehabilitację". Zamiast tego postaramy się wykazać niekonsekwencję jego twórców, najprawdopodobniej nieświadomą. Postaramy się również pokazać z czego wynika niewłaściwe podejście SMB do autorów PolSpam-u, a uogólniając - nieumiejętne podejście marketingowców do Internetu i ludzi którzy go tworzą. #np# Porozumienie: jest możliwe, ale język musi być wspólny Jak już wykazaliśmy powyżej, przyjęty przez twórców PolSpamu sposób myślenia o spamie i jego zapobieganiu jest niewłaściwy, a może być szkodliwy. Domniemanie złej woli oraz winy podejrzanego jest sprzeczne z zasadą domniemania niewinności i regułą, że o winie trzeba dowieść. Materiał dowodowy w postaci e-maila nie jest żadnym dowodem w oderwaniu od okoliczności jego otrzymania, historii kontaktów odbiorcy z nadawcą, roli odbiorcy w większej strukturze np. w miejscu zatrudnienia itd. Przyjęcie błędnych założeń przez twórców projektu PolSpam spowodowało uzyskanie błędnych wniosków, nie wspominając o pułapce anonimowości, która od 10 marca 2003 jest niezgodna z obowiązującym prawem. Ale nie to jest najważniejsze. Ważne jest to, że organizacje mające podobne cele istotne dla rozwoju polskiego społeczeństwa informacyjnego nie potrafią dojść do porozumienia, a nawet nie potrafią zrozumieć intencji drugiej strony. Warto zwrócić uwagę na widoczne w obozie PolSpamu domniemanie złej woli marketingowców oraz stowarzyszenia ich reprezentującego. Twórcy PolSpamu z góry zakładają, że będą szykanowani i zastraszani, że marketingowcy użyją metod siłowych, aby wymusić korzystne dla nich rozwiązanie. Trzeba przyznać, że nie są to obawy pozbawione podstaw, bo oświadczenie SMB wyraźnie wskazuje odpowiedni paragraf kodeksu karnego i wzywa do ujawnienia tożsamości twórców projektu. Bardzo interesujące jest jakie wnioski wyciąga z oświadczenia SMB obóz PolSpam-u o czym za chwilę. Jeśli dobrze się zastanowić, to można stwierdzić, że obie grupy interesów używają metod sobie dostępnych i ze swojego punktu widzenia naturalnych, ale przez drugą stronę uznawanych za siłowe. Anonimowi administratorzy, choć powodowani dobrymi chęciami, nadużywają jednak swojej wiedzy technicznej na temat funkcjonowania Internetu. Zachęcają do piętnowania podmiotów, którym nie udowodniono popełnienia wykroczenia. Dopuszczają się pomówienia w związku z ustawą, do której sami się nie stosują. Z kolei marketingowcy używają metod siłowych począwszy od mało parlamentarnego języka, przez groźby , aż po występowanie z pozycji siły w oświadczeniu SMB. Mimo, że powodowane dobrymi chęciami, SMB wysłało jasny komunikat: "jesteśmy silniejsi, przegracie." Pomijając nieparlamentarny język niektórych marketingowców i niepotrzebne groźby, obie strony użyły środków dla siebie naturalnych, czym wywołały wzburzenie "przeciwnika." Dlaczego do tego doszło? Otóż przyczyną jest wyraźnie rzucająca się w oczy asymetria stron dyskusji: form organizacyjnych, sposobów podejmowania decyzji i metod działania. Z jednej strony mamy wyraźną piramidalną hierarchię reprezentacji branży marketingowej: 4. najniżej są liczne firmy niezrzeszone w SMB, które czasem nie przestrzegają netykiety i nowej ustawy; 3. wyżej mamy firmy niezrzeszone ale trzymające się zasad; 2. jeszcze wyżej mamy około 100 firm zrzeszonych i reprezentowanych przez SMB, 1. u szczytu piramidy jest samo stowarzyszenie mówiące w imieniu swoich członków. Im wyżej w hierarchii tym podmiot ma teoretycznie więcej do powiedzenia, jest bardziej "medialny", ma większą siłę argumentacji w omawianej kwestii. Decyzje SMB są z pewnością szeroko konsultowane i zgodne z wcześniej wyznaczoną strategią. Metody działania Stowarzyszenia to wyznaczanie formalnych zasad i postępowanie według formalnych zasad, na przykład przepisów obowiązującego prawa. Stąd "prawniczy język" oświadczenia, naturalny dla tego rodzaju organizacji. Z drugiej strony mamy rozproszoną, nie posiadającą hierarchii grupę osób tworzących PolSpam, jak sami o sobie mówią: "kilkunastu administratorów różnych polskich serwerów." Mamy też w tym obozie zwolenników projektu udzielających moralnego poparcia jego twórcom. Decyzje grupa ta podejmuje na podstawie systemu wartości o którym szerzej poniżej. Sposobem działania jest tworzenie wciąż doskonalonego mechanizmu klasyfikującego zgłoszenia internautów, publikowanie w Internecie "czarnej listy spammerów" i ewentualnie modyfikowanie jej przez usuwanie "spammerów zrehabiltowanych." Grupa działa metodami opartymi o techniczne mechanizmy funkcjonowania Internetu. Wpływ formalnych zasad, np. obowiązującego prawa, na metody działania PolSpamu ma charakter wtórny - obserwujemy go dopiero w obszarze uzasadniania legalności działania. Czyli podsumowując, zasadą podejmowania decyzji i działania jest reguła "jeśli się mylimy, to wyciągniemy z tego wnioski na przyszłość i własnoręcznie stworzymy lepszy mechanizm". #np# W miarę rozwoju dyskusji i eskalacji działań siłowych każdej ze stron konsensus staje się coraz bardziej odległy, ponieważ obie strony są coraz mniej obiektywne, coraz bardziej pobudzone emocjonalnie, coraz pewniejsze swoich racji i pełne wątpliwości co do intencji drugiej strony. Jak piszą na swojej stronie twórcy PolSpam-u, przeciwnicy "okazywali się już bardzo zdeterminowani w swoich działaniach, a kierowane do nas groźby potwierdzają słuszność przyjętych przez nas zasad." Trzeba przyznać, że tego rodzaju stwierdzenia trącają o zdesperowany fanatyzm. "PolSpam spełnia poprawnie swoją rolę (spamerzy zauważyli go i zaczynają się go bać)" pisze Łukasz Kozicki, który uznawany jest przez zaprzyjaźnionych twórców PolSpamu za autorytet w tematyce prywatności. Dalej Pan Łukasz z zadowoleniem pisze, że emocjonalna reakcja marketingowców wobec sposobu ich potraktowania "dowodzi, że czują się oni wobec PolSpam'u bezradni." Trudno ze zdziwieniem dla całej sytuacji nie przyznać Panu Łukaszowi racji. Z czego właściwie wynika ten rozdźwięk w systemie wartości obu grup, wydawać by się mogło żyjących w tym samym świecie? PolSpam jest projektem mającym korzenie w systemie wartości pochodzącym sprzed ery komercyjnej Internetu, kiedy sieć miała akademicko-techniczny charakter. W owym systemie wartości naturalne są pojęcia "niekomercyjny, otwarty projekt" jak piszą o PolSpam jego twórcy. Dla twórców PolSpamu drogie są wartości o których dzisiejszy, przeciętny internauta ma tylko nikłe pojęcie: swoboda w decydowaniu o kształcie Internetu, kolektywne podejmowanie decyzji. W tych pionierskich czasach akademicko-inżynierskie organa decyzyjne były zdecentralizowane i niekomercyjne, oderwane od oficjalnych instytucji regulujących. Internet był postrzegany jako dobro wspólne wszystkich użytkowników, niekomercyjny kanał przepływu ich myśli, ostoja należących do nich szczytnych idei, które nie mogły sprawnie funkcjonować poza Siecią. Tak było zanim Internet stał się miejscem obrotu gospodarczego i integralną częścią gospodarki. Ludzie, którzy stworzyli PolSpam świadomie lub podświadomie stosują w swojej działalności taki właśnie system wartości. Reguły ze świata gospodarki rynkowej, prawnych regulacji i hierarchicznych struktur są w ich mniemaniu zagrożeniem dla ich "stylu życia w sieci". Stąd bierze się domniemywanie złych intencji, które z kolei przekłada się na domniemywanie proceduralne, np. uznawanie za spammera każdego kto się dobrowolnie nie zgłosi, nie podda się władzy PolSpamu i nie poprosi o rehabilitację. "Powiedzmy sobie szczerze: jednym z celów SMB jest umożliwienie reklamodawcom wysyłania reklam, oby legalnych" stwierdza dramatycznie Łukasz Kozicki na swoich stronach. Tak niewątpliwie jest i musi to być myśl, która nie daje spokoju twórcom PolSpamu. Nie tak miały potoczyć się losy Internetu. Niekonsekwencja twórców PolSpamu polegała między innymi na tym, że zgodnie z wyznawanym system wartości, uznali każdego użytkownika Internetu AD 2002 za podmiot w wysokim stopniu refleksyjny, świadomy wszelkich zasad netykiety i dokumentów RFC, podmiot zdolny w każdej sytuacji odróżnić spam od materiałów zamówionych. Z drugiej strony marketingowiec został a priori uznany za nieobytego z zasadami Internetu intruza, który "nie zapoznał się z definicją spamu oraz podanymi [przez PolSpam - przyp.BN] zasadami." Tak oczywiście nie jest. Od czasów Internetu pionierskiego demografia użytkowników ogromnie się zmieniła. Z Sieci nie korzystają obecnie tylko techniczni lub naukowi "heavy-users", którzy są w stanie z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, czy otrzymali spam, czy nie. Zwykły użytkownik nie ma czasu na takie rozważania, ulega emocjom i działa pod wpływem impulsu, często się myli i ma do tego prawo. Dlatego decyzja o zakwalifikowaniu nadawcy jako spammera na podstawie oceny użytkownika otrzymującego przesyłkę obarczona jest ogromnym prawdopodobieństwem popełnienia błędu. Także organ taki jak PolSpam nie może bez znajomości kontekstu wysłania przesyłki uznać za miarodajne słów użytkownika, który nie rozumie dlaczego ją otrzymał.. A mógł ją dostać, ponieważ pracuje w firmie, w której wszyscy pracownicy na wewnętrznej liście dystrybucyjnej zostali bez uprzedzenia zapisani na biuletyn związany z zakresem ich obowiązków. Użytkownik może otrzymywać newsletter, ponieważ wewnętrzne reguły w jego firmie mówią, że w razie odejścia z pracy danej osoby wszystkie listy trafiają do skrzynki jej współpracowników. Może się zdarzyć, że użytkownik zapomniał, że zaprenumerował dany newsletter, albo nie rozpoznał przesyłki ponieważ zmienił się jej układ tekstowo-graficzny. Zdarzają się sytuacje, kiedy użytkownik stara się zrezygnować, ale wpisuje w formularzu rezygnacji jeden z aliasów swojego adresu e-mail, który akurat nie znajduje się w bazie danych nadawcy - kiedy przesyłki nie przestają nadchodzić uznaje nadawcę za spammera. Czasem zdarza się, że użytkownik zostaje zapisany na listę prenumeratorów przez dowcipnego współpracownika, albo zapomniał, że wrzucił wizytówkę do specjalnego pojemnika na konferencji na której był to warunek wstępu równoznaczny ze zgodą na otrzymywanie informacji handlowych. Przykłady tego rodzaju można by mnożyć. Twórcy PolSpamu na pewno powiedzą, że większość opisanych sytuacji można uwzględnić w stosowanym przez nich systemie reguł decyzyjnych, albo wyeliminować np. przez rejestrację na biuletyny z koniecznością kontrolnego potwierdzenia e-mailem przez odbiorcę. Mimo tego rodzaju starań nigdy nie zostanie stworzony zbiór reguł wyczerpujący wszystkie możliwe przypadki. Gdyby było to możliwe, to nie byłyby potrzebne bardzo ogólne ustawy i sądy orzekające o zakresie odpowiedzialności oraz ewentualnej karze. Z punktu widzenia zdrowego rozsądku i obecnie obowiązujących przepisów PolSpam to przedsięwzięcie karkołomne, niekonsekwentne i nie do końca zgodne z prawem, mimo że zgodne z systemem wartości właściwym dla początków Internetu. Oczywiście powyższe rozumowanie zawiera drobne uproszczenia, bo nie wydaje nam się, aby zwykle twardo stojący na ziemi inżynierowie byli bezwolnymi niewolnikami swoich tęsknot za tym co przeminęło. Z drugiej jednak strony większości marketingowców przy pierwszym kontakcie z Siecią wydaje się zapewne, że weszli na dziewiczy teren i mogą samodzielnie tworzyć wygodne dla nich standardy. Zdradzają tendencję do automatycznego przenoszenia na grunt Internetu wizji bezrefleksyjnego konsumenta, do którego kierowany jest przekaz reklamowy. Marketingowcy nigdy wystarczająco nie uwzględniali wiedzy, roli i władzy informatyków, jako ludzi, którzy tworzyli i tworzą Internet. Jest to błąd taktyczny, wynikający być może z niezrozumienia istoty Sieci jako przestrzeni w której możliwości oddolnego działania są ogromne. Niewłaściwe jest wytaczanie ciężkiej artylerii na siły potencjalnego i silnego sojusznika w walce o ograniczenie zjawiska spamu. Marketingowcy muszą wykazać odrobinę empatii, zdolności która nie powinna być im obca, aby móc podjąć dialog z ludźmi o nieco innym sposobie myślenia i działania. Jest to trudne gdy z jednej strony chodzi o duże pieniądze i bezcenny wizerunek, a z drugiej o prywatność i zaufanie internautów do branży, ale tym bardziej warto. Szczególnie, że każda ze stron popełniła po drodze jakieś błędy. Jako ostatnia refleksja w związku ze sprawą PolSpamu nasuwa się pytanie o rolę IAB Polska w procesie dochodzenia do porozumienia między środowiskiem administratorów, a środowiskiem marketingu bezpośredniego. Interactive Advertising Bureau Polska jako stowarzyszenie ściśle współpracujące z SMB, ale jednak bardziej związane z technologią oraz Internetem, powinno być może podjąć się roli mediatora w zaistniałym konflikcie. Z drugiej strony IAB może opracować wspólnie z administratorami procedury radzenia sobie z niereformowalnymi spammerami. Ale tym razem z jawną tożsamością ciała orzekającego i z możliwością odwołania do wyższej instancji. Powyższe opracowanie powstało w ramach działu Analiz i Doradztwa BiznesNet Poradnik: jak działać zgodnie z prawem i poszanowaniem zasad prywatności? Już wkrótce na stronach BiznesNet.pl zaproponujemy Państwu lekturę poradnika na temat świadczenia usług drogą elektroniczną zgodnie z wymogami ustawy, która od niedawna obowiązuje. Poradnik zawierał będzie interesujące, z życia wzięte, często popełniane błędy w zakresie wysyłania biuletynów i ofert e-mailem, zbierania danych osobowych, czy prowadzenia serwisu WWW. Przeczytałeś i masz komentarz? Zabierz głos na Forum! Wiadomość wydrukowana z http://www.biznesnet.pl/a/6008/ |