Gdzieś przeczytałem nawet, że Prokom angażuje się w rozwój "konkurenta Google"!! Ton polskich mediów piszących o tym jest trochę śmieszny i jakby z poprzedniej ery - usługi jeszcze nie ma, a już się nią zachwycamy porównując do osiągającej przychody rzędu miliarda dolarów, czyli Google. Ale to tylko taka dygresja...
Na pewno szum medialny wokół Hakia to kolejny sukces PR-owy Prokomu, który unosi się na fali sukcesów inwestycyjnych nie tylko w branży TMT (nieruchomości, biotechnologie). Wcześniejsze inwestycje internetowe udawały się do tej pory średnio, mimo że raczej na plus. Koniec dygresji.
Oczywiście zgadzam się, że analiza tekstu, pisma, głosu i obrazu to przyszłość w zakresie interfejsu użytkownika i nie tylko, ale jest sporo "ale", z których co najmniej kilka dotyczy projektu Hakia.
Po pierwsze język angielski to nie polski - różnie to może być z lokalizacją tego typu usługi dla innych języków. W latach '60 Joseph Weizenbaum zbudował w MIT program ELIZA, który analizował wpisywane przez użytkownika zdania i zadawał na ich podstawie pytania symulując sesję psychoanalizy. Mimo, że był naprawdę prosty, to był tak przekonujący, że część użytkowników myślała, że rozmawia z "żywym" psychoanalitykiem. Dlaczego o tym piszę? Angielski w wersji potocznej jest stosunkowo nieskomplikowanym językiem. Polski to inna historia, a przecież języków ze skomplikowaną gramatyką i składnią jest sporo
Po drugie analiza semantyczna, którą ma wykonywać Hakia, czyli co autor zapytania miał na myśli, jest mocno uzależniona od dziedziny wiedzy, od samego języka i różnych innych czynników.
Po trzecie samouczenie się przez wyszukiwarkę "stylu" zapytań danej osoby i proces zawężania kryteriów i zakresu wyszukiwania jest czasochłonny, a więc przyda się raczej np. naukowcom, inżynierom, albo w ramach intranetów zawierających specjalistyczne informacje, a nie masowemu klientowi. Takie narzędzie doskonale wpisałoby się w szeroko pojęte zarządzanie wiedzą, a jeśli chodzi o konkrety to właśnie przeszukiwanie intranetów i baz wiedzy - na co wskazują twórcy projektu.
Po czwarte nie wyobrażam sobie, żeby zwykli użytkownicy internetu i Google'a zaczęli nagle pisać pełnymi i prezycyjnymi zdaniami. To kolejny powód, dlaczego taka technologia jaką może być Hakia bardziej przydałaby się... poza internetem. Jeśli połączyć ją z rozpoznawaniem mowy (znowu bariery rozwoju typu uczenie się wymowy konkretnej osoby, stylu mówienia i walka ze stopą błędów rozpoznawania) to co mamy? Można powiedzieć, że świętego gralla interfejsu dla baz danych i wiedzy, czyli gadającą budkę telefoniczną, encyklopedię, infolinię itp. Nie żadną tam sztuczną inteligencję, ale poczciwą maszynę odpowiadającą na pytania. Ale to zupełna pieśń przyszłości (czyli 5-10 lat
Wreszcie - jeśli chodzi o konkurowanie z Googlem - to co ma Google, a czego nie mają mniejsze projekty to:
1) ugruntowana marka,
2) doskonałe user experience różnych usług i w dodatku całe ich portfolio,
3) spory udział w rynku reklamy,
4) ogromne doświadczenia w grid computing,
5) centra danych i własną infrastrukturę teletransmisyjną
6) zaczątki modelu biznesowego ASP na masową skalę, którego nie opanował ani Sun, ani Oracle, ani Microsoft, chociaż próbowali
7) dużo ambitnych planów (komunikacja bezprzewodowa+lokalizacja+wiedza itp)
8 ) jeszcze więcej gotówki na ich realizację
9) nie wspominając o niemal bezgranicznym kredycie zaufania inwestorów i analityków
Co z tego wszystkiego wynika?
A. Nikt rozsądnie myślący nie liczy dzisiaj na to, że jakiś start-up nawiąże równorzędną walkę z Googlem w zakresie wyszukiwania
B. Chyba żaden menedżer dużego koncernu nie przeznaczy milionów dolarów na tworzenie projektu takiego jak Hakia
C. Jeśli jakiś start-up wspierany finansowo i technicznie przez firmy takie jak nasz Prokom opracuje rozsądne rozwiązanie realizujące chociaż część obietnic Hakia, to natychmiast zostanie przejęty za okrągłą sumkę przez potentata internetowego, z branży IT albo nawet spoza
gdzieś czytałem, że kiedy decydowała się przyszłość Biotonu, to naukowcy przyszli do Prezesa Krauze i powiedzieli że będzie drogo, trudno i nie moggą obiecać, że się uda - udało się, a Bioton podobno ma szanse przerosnąć Prokom - podobnie może być z taką Hakią (jeśli się uda)


