Technologie komunikacyjne = dylemat moralny

E-biznes nie funkcjonuje w próżni. Ograniczają nas przepisy prawa. Najczęściej jest to prawo polskie, ale ze względu na specyfikę e-biznesu często mamy do czynienia z prawem innych krajów, nie wspominając o Unii Europejskiej.

Technologie komunikacyjne = dylemat moralny

Postprzez Michał Faber » Cz 26.01.2006 18:28

Z jednej strony wolność słowa, z drugiej cenzura. Prawa człowieka, a z drugiej strony inwigilacja, przesłuchania i aresztowania. Okazuje się, że wszystko jest dzisiaj względne... m.in. dzięki Internetowi (Google, MSN, Yahoo itd), a technologie komunikacyjne dają możliwość inwigilacji na niespotykaną wcześniej skalę. Stawką są - poza bezpieczeństwem narodowym - pieniądze i wpływy.

Podczas gdy w USA rozpętała się burza w związku z podsłuchiwaniem Amerykanów bez nakazu, w Chinach amerykańskie firmy internetowe aktywnie uczestniczą w cenzurowaniu treści związanych z demokracją, pluralizmem, czy religią i wyznaniami. Ba, pomagają w aresztowaniu niewygodnych dla chińskiego reżimu ludzi.
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34199,2905831.html

W XX wieku Stanisław Lem martwił się, że Internet to śmietnik i lepiej już nie będzie. W XXI wieku okazuje się, że ze śmietnikiem sobie radzimy - przez wyszukiwarki, które działają coraz lepiej. Niestety wraz z rozwojem technologii komunikacyjnych na horyzoncie pojawiły się niespodziewane komplikacje w postaci cenzury, podsłuchu, inwigilacji i wynikających z nich nieprzyjemności w rodzaju przesłuchań, a nawet aresztowań.

O zgrozo nie chodzi nawet o reżimy takie jak chiński, czy północno-koreański. W latach 2001-2005 w USA zatrzymano i przetrzymywano bez nakazu, wyroku, czy nawet postawienia jakichkolwiek zarzutów, około 600 osób. Nie było czytania praw, nie było telefonu do adwokata. Wprawdzie tylko 3 z nich były narodowości amerykańskiej, ale takie rzeczy w ojczyźnie nowożytnej demokracji? Sprawę podjęły media, ale nie stała się specjalnie kontrowersyjna dopóki w "wojnie z terroryzmem" nękano obcokrajowców.

Dużo głośniejsza wrzawa podniosła się oczywiście gdy rząd USA zaczął bez nakazu podsłuchiwać własnych obywateli rozmawiających z zagranicą. Ostatnio prezydent Bush spotkał się z mediami w Threat Operations Center, w którym monitorowany jest ruch internetowy w poszukiwaniu treści i rozmów stanowiących zagrożenie dla Ameryki.
http://us.cnn.com/2006/POLITICS/01/25/b ... index.html

Czy to się tak bardzo różni od chińskiego monitorowania Internetu? Ameryka podsłuchuje bo broni demokracji i 'amerykańskiego stylu życia', a ChRL broni swojego ustroju i swojego stylu życia. Należy przy tym zauważyć, że współcześnie demokracja w dużym stopniu utożsamiana jest z wielkim biznesem i jego interesami, a 'amerykański styl życia' z pop-kulturą serwowaną w telewizji i innych mediach, ale na terytorium USA.

Czy w tym świetle łatwiej jest zrozumieć i zaakceptować ostatnie działania portalu Yahoo, który ujawnił chińskim władzom dane nieprawomyślnego, chińskiego dziennikarza, który został następnie aresztowany? Wprawdzie Google odmówiło udostępnienia rządowi USA danych na temat potencjalnych pedofilów, ale już z chińskim rządem współpracuje w zakresie cenzury Internetu.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że najważniejsza różnica między Ameryką (i całym Zachodem), a Chinami polegała na tym, że 'wolność słowa' w Ameryce była pojęciem jednoznacznym, a w Chinach była tematem tabu. Teraz można pomyśleć, że Amerykański biznes w różny sposób definiuje to pojęcie, w zależności od tego w której strefie czasowej akurat je definiuje. Wypada się cieszyć, że politycy jeszcze zachowują pozory i walczą między sobą o miano najgorętszego zwolennika wolnych mediów i swobody wypowiedzi.

Wracając do wyszukiwarek - w Chinach nie można się połączyć z ocenzurowanymi stronami, a najpopularniejsze wyszukiwarki nie będą już wyświetlały wyników "niepoprawnych politycznie".

Google.cn Filtering: How It Works
http://www.opennetinitiative.net/blog/?p=87

Cenzura Internetu z Chinach:
http://www.opennetinitiative.net/studie ... _Study.pdf

I amerykański biznes się na to zgadza, bo jak dowiadujemy się na Forum w Davos - Chiny są przyszłością - komunistyczne, demokratyczne, z innym dowolnym ustrojem - wszystko jedno.
http://edition.cnn.com/2006/WORLD/europ ... index.html

Czyżby przyszło nam żyć w świecie, w którym wolność jest pojęciem względnym? Czy zyski, udziały rynkowe i strefy wpływów są najwyższą wartością?

A może nie ma innego sposobu na demokratyzację Pańśtwa Środka jak powolna ewolucja i dostarczanie Chińczykom kolejnych zdobyczy cywilizacyjnych przyczyniających się do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i informacyjnego. Być może zamiast rewolucji należy kolaborować z Chińskimi władzami, bo dostęp do informacji i nawet ograniczony przepływ myśli wzmagają apetyt na wolność wypowiedzi? Może potrzebny jest czas, aby Chińczycy dostali więcej swobody? Może to jedyny sposób, aby nie doprowadzić do jakiegoś przewrotu i masakry w kraju liczącym ponad miliard obywateli bez żadnych tradycji związanych z demokracją (case Iraku, ale z drugiej strony przykład Tajwanu)? To bardzo wygodne i uspokajające sumienie tłumaczenie.

Porzucając chwytliwą retorykę "czym się różnią USA od Chin" trzeba przyznać, że w Ameryce można mówić i pisać o cenzorskich i innych zapędach władzy. Można wszczynać alarm, można dyskutować, można nie wybrać na następną kadencję polityków zbyt łasych na władzę. W Chinach nie można.

Problem polega na tym, że działania amerykańskich firm internetowych to nic innego, niż demonstracja podwójnej moralności i biznesowego cynizmu. Być może długofalowe efekty ich działań będą korzystne, ale metody jakie stosują urągają przyzwoitości.

Wolność słowa, demokracja i niezawisłe, wieloinstancyjne sądownictwo są jedynymi środkami obrony przed patologiami takimi jak drapieżny i cyniczny kapitalizm (nasza Biedronka), szalony ustrój jakim jest komunizm (w Chinach), czy żądne władzy dla samej władzy elity (wiadomo).

A Internetu i tak Chińczycy do końca nie ocenzurują choćby nie wiem jak się starali.
Michał Faber
Moderator
 
Posty: 68
Dołączył(a): Pt 26.09.2003 17:23
Lokalizacja: Warszawa

Yahoo pomogło aresztować pisarza

Postprzez Michał Faber » Pt 10.02.2006 8:17

Yahoo pomogło aresztować pisarza
http://www.biznesnet.pl/a/9087/
kolejny raz?

jeśli to prawda, to uważam że to skandal
Michał Faber
Moderator
 
Posty: 68
Dołączył(a): Pt 26.09.2003 17:23
Lokalizacja: Warszawa



Podobne tematy


Powrót do Prawo, a e-biznes

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości